|
|
wtorek, 22 listopada 2011
stuk stuk stuk stuk stup stu stuk wydaje sie damom, że aktorka to ze spalonego teatru. uważaj żeby oddzielić balon od sznura Loreta. Loreta dlaczego?
Loreta to czysta suka tylko bez makijażu. czemu nie wstajesz Inne są banalne w wieku, kobiety niewykorzystane. Nie każda będzie divą lub fame fatale.
wtorek, 18 października 2011
w dzień podległości odbieram autobusy z tobą było ich już chyba z sześć rzecz znamienna nie było w nich ciebie więc odebrałem sfrustrowany autobus zapadający się wgłąb mnie a są i takie he i pomyślałem czas już na mnie za chwilę zamykają wszystkie myśli i wszyscy będą śnić że dalej myślą oprócz pasażera ostatniego nieodebranego autobusu
triomutato.
środa, 21 września 2011
para fraza
Gdy zjadam kotleta, upada mi sztuciec. Pragne go podnieść, gdy ręce mam zajęte. Jedną papierosem, drugą, rezerwacją dla Ciebie. Glukoza mi spadła, rozpadła się w kryształ. Wbiję się w pięty więc pod kocem się dusze. Zapijam kawą, spada mi magnez. Pod lodówkę się stoczył, tajny szpieg szpilki. Chciałbym ją znaleźć, dźwignąć z podłogi. Metalu, paznokciem, podważyć ciężar. Przez resztę dnia miałbym szpilkę, tak cienką jak odgłos lokomotywy gdy staje. Wypieram z pamięci zajętą rękę. Zostaje mistrzem pod kołdrą, jogi.
sobota, 03 września 2011
Sprawa trudna, a raczej prosta
nisamowite jak to człowiek złożoną konstrukcją jest. rzecz o emocjach właśnie, których ostatnio strasznie mi brak było. w gazetce o tym pisano, tej w której też zadawano pytania Skąd wiemy że Bóg istnieje? i skąd wiemy o tym, że żyjemy w Czasach Ostatecznych? Że człowiek to właśnie złożony mechanizm, ma mózg i wiele tam ma ram, pamięci w sensie, i cała ta hydraulika żył, ścięgien i połączeń nerwowych i w ogóle to jest trudna sprawa. Lecz w gazecie owej nie pisano o stanach emocjonalnych, całej świadomości i tej pod. Sprowadzili człowieka to mechanizmu, który powinien oddawać hołd, cierpieć za innych a raczej za ten prezent, który dostanie wtedy kiedy już o nim nie będzie wiedział. Czcić stwórcę własnie. Tak, tak, tak samo jak żarówka powinna wielbić Thomasa Edisona czy inne stukawko pukawki i elktrokapuśnice Antoniusza. Oburzyłem się tym, gdyż sam znalazłem sie na drodze, o której żadna gazetka nie pisze, żadne Życie na Gorąco czy inna Gala. I rozterkę mam, bo każdy dostaje odpowiedz na trudne pytania, a ja na najprostsze nawet odpowiedzi uzyska nie mogę. Zakochałem się i chce skakać z radości jednak wór przeszłości zawiązał spółkę z grawitacją nie pozwalając mi kroczyć ponad chodnikiem. Więc skaczę i skaczę a skutkiem tego są tylko poobijane narządy wewnętrzne. Tak, jestem szczęśliwy. Musze tylko odciąć sznurek... a raczej wora. Kto zna dobry sposób? Pijaństwo się nie bawi.
środa, 17 sierpnia 2011
włóczykiju, nie wieszaj się. [♪ ]
poniedziałek, 15 sierpnia 2011
Korzyści płynące z samotnych wypraw są doprawdy zauważalne. Zachodząc w zakamarki natury, błądząc po szlakach, odkrywam wspólne korzenie właśnie z matką ziemią. Doszedłem do wielu przemyśleń, tych prostych właśnie i bardzo trudnych zarazem, że tak sie człowiek nie zastanowi nad tym w ogóle, skąd pochodzi. Zabudowywuje się w betonie i tonie w tym betonie, a tak pięknie jest w miejscach gdzie przyroda sama korzysta ze swojej formy, wali drzewa i zmienia rzeki koryt. Czuje jak zapach owczego łajna przygniata mnie do ziemi - czuje jedność. Wchodząc czwartą godzinę w góre potoku, wcale nie odczuwam zmęczenia, zmęczenie jest przyjemne, wręcz napełnia mnie przesyt doznań, wszechogarniającego piękna każdej rośliny, nadzwyczaj nieodkrytej, niesamowitej w swej budowie. Prawdziwy nieruski szampan doznań. Zwielokrotnienie ciszy. Najdrobniejszy szelest słuchać w środku - jest częścią mnie. To absolutne minimum urlopu. Zwykłe odcięcie się od większości. Wchodząc na 2503m n.p.m. czuje już ten ogrom, potęgę natury, do niezabudowania. Zmiany perspektywy w oku wywołują dziwne zawroty głowy, a spojrzenie w dół skłania do przemyślenia. Doprawdy chciałbym zamieszkać w takim miejscu. Budząc się rano, patrzeć na wszystko z jak najwyższej półki, jednocześnie poczuć swoją małość wobec zwykłego kamienia. Tak żeby na odgłos dzwonka w drzwiach trzeba było czekać co najmniej 7 godzin. Tak żeby obłoki czytało sie od góry, nie od dołu jak zazwyczaj. Taka zmiana punktu widzenia daje wiele. Tylko po piwo daleko. I nie dostane pozwolenia na budowę. Pierdoła ze mnie. W ogóle to wszystko jest bez sensu.
Przyszedłeś do mnie z siekierą, więc i ja nie jestem ci obojętny.
Jestem uzależniony od oburzenia. Z usług pkp światowego intercYty korzystając dostajesz możliwość wszechobecności sytuacji powodujących oburzenie. Nie jesteś w stanie panować nad swoją mimiką, która dokładnie oddaje stan rzeczy poustawianych na półkach myślowych - oburzone rzeczy. Nawet myśląc o kwiatach i łąkach i dzięcielinie jak pała cały czas mam mine zniesmaczonego krasnala. Gdybym nie był sobą, pewnie oburzył bym sie na widok takiego gbura oburzonego, bo to jest straszne po prostu straszne widoki zniesmaczonych ludzi z miną jakby mlekiem popili kiszonego ogórka. No ale jak to tak można nie robić kurcze patrząc na tych ludzi, no po prostu poziom mojej wewnętrznej akceptacji już dawno przekroczył poziom zero. Jechałem właśnie. Dwie takie siedziały. Chyba były dobrymi przyjaciółkami, obie problem z nadwagą i wypryskami. Włosy jakby troche niedomyte, skarpetki w paski do sandałów, pominę ten szczegół mało istotny. Wygląd odgrywa rolę tutaj jakby drugoplanową, gorsze zachowanie. Jechały dwie z jednym kotem. No i ja przepraszam bardzo, ale jak przez dwie godziny można rozprawiać się nad pięknem futerkowych pućków obrzydliwego kocura, nad miękkością jego futra i głębi oczu. Alergia na kota mutowała na alergie ludzką. Też lubie zwierzęta, ale nawet nie mogłem posłuchać muzyki spokojnie, bo cały czas musiałem se ściszać, żeby oburzyć się na treść ich słów i gestów i w ogóle, chce być dobrym człowiekiem, ale mi to nie wychodzi. Frustrujące jest ciągłe obcowanie z ludźmi. Ocieranie sie o nich, mimowolne przysłuchiwanie sie rozmowom. Gazety czytałem jeden wers przez 3 minuty! to oburzające. Twierdze zbuduję swoją niczym duszpasterz, nie będę odpowiadał na pytania, "czy pan tu wysiada?" postawie na warowni swoich żołnierzy, gdyż [ jak to powiedziała Dorota M.] mam prawo wybierać powody przez które rzygam. Chce żyć w ciągłym zachwycie. Takim prostym bardzo, nad pięknem kontaktów międzyludzkich, samego istnienia organizmów, bo to jest doprawdy niesamowite, nad silną mrówką i ręcznikiem w muchomory chce sie zachwycać. Tymczasem stan zachwytu przemija po kolejnym kontakcie. No kurwa. skąd mam wiedzieć za ile dojedzie do Suchej Beskidzkiej. Nie znam gościa.
sobota, 06 sierpnia 2011
sytuacje bez miejsca - miejsca bez sytuacji jako podsumowanie etapów.
Nie jeżdże po alkoholu ani nie chodze po sianokosach, dlatego historia o tyle jest przygnębiająca o ile ja sam nie powinienem jej opowiadać, bo właśnie zrobienie największej głupoty w moim życiu uświadomiło mi dobitnie osobliwość aktualnego stanu rzeczy - zwichnięcie uczuć. Pierdole wszelkie teorie ujęcia miłości - zaserwowanego nam źródła, bo samo jego odczytanie daje nam tyle co hostessa w supermarkecie. Pierdole więc Fromma, Bardisa czy innego Sternberga. Nie jestem pewien rozszczepialności poszczególnych atomów emocji i późniejszej kreacji odmian, co jest dla mnie absurdalne.
Istotnym jest to, że w przed dzień pamiętliwego meila, kupiłem cholerny bilet. Może bardziej to, że pojechałem. Wyłączyłem mózg i wsiadłem do pociągu bez celu, a podróż była jak pstryknięcie palcem, chociaż to 3 godziny. Przez całą trasę nie wykonałem żadnego ruchu. Dojechałem. Wysiadłem. Usiadłem na dworcu. Przeczytałem książkę. Wróciłem dnia kolejnego. Uwielbiam robić Ci niespodzianki. Zobacz jak wiele sie dzieje. Bez twojego udziału. Jutro jade na nasz wspólny wyjazd. Bo miałem piękne marzenia.
trudno jest mi cokolwiek napisać. ogłupiam oczy, uszy i mózg. więcej mi nie potrzeba. gówno się nie klei. nie chce nigdzie wychodzić. chce żyć sam. wolę senność, depresje, refleksje, nudę, nihilizm, dyskrecję, nie mieć nic do powiedzenia, bierność, dobre maniery, antypatię, rozkłady zajęć, ostrożność, melancholie, rodzinne wizyty, sowiecki komunizm, rozsądek, zakazy, tradycje, poezje śpiewaną, narkotyki itd.
jeszcze troche i ide na odwyk.
wole pożegnań brak.
W boru kalinka pochyliła się Kasieńka z Jasieńkiem polubili się Pojechał Jasio na polowanie Zostawił Kasieńkę kiej malowanie Kasieńka spała, gdyby nie spała Oczka mu otarła pocałowała A ty Kasieńko tyś moja żonka Napój mi konika mego kasztanka Koniczek pije nóżkami bije Odsuń się Kasieńko bo cię zabije A niechże bije niech mnie zabije Niechże mój Janicek z inną nie żyje A mój konieczek to frywolneczek Wyjadł mi pszeniczkę i pasterniczek Nie on Ci wyjod ja żem wykosił Pamietaj Kasiniu o com cię prosił Ja cię prosiłem o pierścioneczek A tyś mi uwiła z ruty wianeczek
1.08.11
Kto mi odda moje zapatrzenie I mój cień, co za tobą odszedł? Ach, te dni jak zwierzęta mrucząc, Jak rośliny są - coraz młodsze
I niedługo już -- tacy maleńcy, na łupinie z orzecha stojąc, popłyniemy porom na opak jak na przekór wodnym słojom.
Czerwień krwi dziecinnie się wyśni jako wzdęte policzki wiśni.
Metal burz się wywiedzie na nowo zapełnioną dmuchawca głową.
A łez grzmot jak lawina kamieni w małe żuki zielone się zmieni
i tak w wodę się chyląc na przemian popłyniemy nieostrożnie w zapomnienie, tylko płakać będą na ziemi zostawione przez nas nasze cienie.
16 I 1942
piątek, 22 lipca 2011
mój czas twój czas nasz czas istnieje samodzielnie. samo dzieli się przez ciebie i mnie. nienapisany niestworzony nieokreślony trwa w swoim nieuchwyceniu. czarna dziura uczuć która powoli zasysa do środka cały bezczas formuowany przez ostatnie naście lat. Wiem że moja droga prowadzi do nikąd, ślepa kiszka, wyrostek do wycięcia - myśląc społecznie - wcale już nie wierze w rewolucje, której ostatnio się uczepiłem. Nie potrafie wysnuć wniosków, bo nie prowadze dokumentacji - czy można to nazwać życiem chwilą? Chwilo nietrwaj. Przygniatasz mnie swoim żelaznym smakiem, wybijasz zęby i dajesz szczerbate szczęście. Rezygnuje więc z Ciebie i z ludzi których formowałaś myślami, są niepotrzebni - niech będą epizodem - zresztą to już ostatni rozdział.
Bez solidnego cięcia nic sie nie stanie a usilne trwanie w bezczasie doprowadzi do wiecznego życia [którego chce uniknąć] gdzie zmartwychwstanie będzie żadnym wyjściem.
|